WALKA Z ANTROPOCENTRYZMEM

Walka o sprawiedliwość klimatyczną nie dotyczy tylko nas, a wszystkich organizmów żywych na naszej planecie. Jesteśmy obecnie w trakcie szóstego wymierania, czyli masowego znikania z powierzchni Ziemi wielu gatunków organizmów żywych. Poprzednie pięć powodowane było globalnymi katastrofami, takimi jak uderzenie w Ziemię planetoidy czy gwałtowne załamanie klimatyczne spowodowane wulkanizmem. Tym razem przyczyną jesteśmy my. Ludzie wierzący w swoją wyższość nad całym życiem na Ziemi i przekształcający wszystkie jej zakamarki wedle własnego uznania.

Traktowanie pozaludzkiej przyrody jako naszej własności, zasobu, przedmiotu doprowadziło nas do katastrofy. Uprzemysłowiona i umasowiona hodowla zwierzęca odpowiada za 18% rocznej emisji gazów cieplarnianych. Wymieranie owadów zapylających grozi klęską głodu, bo bez nich rośliny, które jemy, przestaną się rozmnażać. Regulowanie rzek sprawia, że tracą one zdolność samooczyszczania, a także powoduje powodzie, ponieważ wybetonowana rzeka nie ma zdolności zatrzymywania wody.

Jednak walka o sprawiedliwość klimatyczną to nie tylko zdanie sobie sprawy, że przyroda jest nam potrzebna do przetrwania i że aby ocalić ludzi, musimy pozwolić istnieć na Ziemi innym organizmom.

Walka o sprawiedliwość klimatyczną to odejście od antropocentrycznej perspektywy i ujrzenie wszystkich elementów pozaludzkiej przyrody jako podmiotów życia, a nie jedynie przedmiotów mniej lub bardziej przydatnych człowiekowi. Nie jemy produktów odzwierzęcych nie tylko dlatego, że weganizm „opłaca się” dla środowiska, ale dlatego, że nie mamy zgody na przemoc wobec pozaludzkich zwierząt – rozmnażanych siłą, dręczonych, zamkniętych w ciasnocie, smrodzie i lęku. Chcemy chronić zagrożone gatunki nie tylko dlatego, że mogą nam się do czegoś przydać – uważamy, że tak samo jak i ludzie mają prawo do istnienia. Sprzeciwiamy się wcinaniu lasów nie tylko dlatego, że obawiamy się o tlen dla siebie – uważamy, że naszym obowiązkiem jest stawać po stronie tych, których dom jest niszczony, bez względu na to, czy są to ofiary podnoszącego się poziomu oceanów czy produkcji oleju palmowego, czy należą do gatunku homo sapiens czy nie. 

Walka o sprawiedliwość klimatyczną jest walką z antropocentryzmem.

Walka o sprawiedliwość klimatyczną nie dotyczy tylko nas, a wszystkich organizmów żywych na naszej planecie. Jesteśmy obecnie w trakcie szóstego wymierania, czyli masowego znikania z powierzchni Ziemi wielu gatunków organizmów żywych. Poprzednie pięć powodowane było globalnymi katastrofami, takimi jak uderzenie w Ziemię planetoidy czy gwałtowne załamanie klimatyczne spowodowane wulkanizmem. Tym razem przyczyną jesteśmy my. Ludzie wierzący w swoją wyższość nad całym życiem na Ziemi i przekształcający wszystkie jej zakamarki wedle własnego uznania.

Traktowanie pozaludzkiej przyrody jako naszej własności, zasobu, przedmiotu doprowadziło nas do katastrofy. Uprzemysłowiona i umasowiona hodowla zwierzęca odpowiada za 18% rocznej emisji gazów cieplarnianych. Wymieranie owadów zapylających grozi klęską głodu, bo bez nich rośliny, które jemy, przestaną się rozmnażać. Regulowanie rzek sprawia, że tracą one zdolność samooczyszczania, a także powoduje powodzie, ponieważ wybetonowana rzeka nie ma zdolności zatrzymywania wody.

Jednak walka o sprawiedliwość klimatyczną to nie tylko zdanie sobie sprawy, że przyroda jest nam potrzebna do przetrwania i że aby ocalić ludzi, musimy pozwolić istnieć na Ziemi innym organizmom.

Walka o sprawiedliwość klimatyczną to odejście od antropocentrycznej perspektywy i ujrzenie wszystkich elementów pozaludzkiej przyrody jako podmiotów życia, a nie jedynie przedmiotów mniej lub bardziej przydatnych człowiekowi. Nie jemy produktów odzwierzęcych nie tylko dlatego, że weganizm „opłaca się” dla środowiska, ale dlatego, że nie mamy zgody na przemoc wobec pozaludzkich zwierząt – rozmnażanych siłą, dręczonych, zamkniętych w ciasnocie, smrodzie i lęku. Chcemy chronić zagrożone gatunki nie tylko dlatego, że mogą nam się do czegoś przydać – uważamy, że tak samo jak i ludzie mają prawo do istnienia. Sprzeciwiamy się wcinaniu lasów nie tylko dlatego, że obawiamy się o tlen dla siebie – uważamy, że naszym obowiązkiem jest stawać po stronie tych, których dom jest niszczony, bez względu na to, czy są to ofiary podnoszącego się poziomu oceanów czy produkcji oleju palmowego, czy należą do gatunku homo sapiens czy nie. 

Walka o sprawiedliwość klimatyczną jest walką z antropocentryzmem.

Close Menu